Upalne sierpniowe popołudnie było tłem naszego spotkania z Państwem Anną i Krzysztofem Gruchała, rodzicami trójki dzieci: Piotra, Amelii i Karola, mieszkańcami Woli Rasztowskiej.
Pani Ania i Pan Krzysztof przyjęli nasze zaproszenie do pełnienia funkcji Starostów podczas Dożynek Gminno-Parafialnych w Klembowie 2026. Gwoli przypomnienia Starostami są rolnicy, sadownicy, ogrodnicy bądź osoby, które na co dzień korzystają z darów ziemi i jej plonów.
Poprosiliśmy Państwa Gruchała o krótką rozmowę, aby przybliżyć naszym czytelnikom ich sylwetki.
Redakcja (R): Jak się Państwu mieszka w Woli Rasztowskiej?
Anna i Krzysztof (AiK): Bardzo dobrze. Mieszkamy w małym oddaleniu od centrum miejscowości i na razie postępująca rozbudowa jednorodzinna jeszcze do nas nie dotarła. Jest coraz bliżej, ale nie wpływa na nasze gospodarstwo.
(R): A czy to, że gmina powoli traci swój rolniczy charakter martwi was? czy wpływa na wasze funkcjonowanie?
(AiK): Zapewne taka jest kolej rzeczy. Mieszkamy niedaleko Warszawy i jest to nieuniknione, ale zastanawiamy się co będzie sygnałem końca dla tej sytuacji. Ceny nieruchomości znacznie wzrosły w ostatnim czasie w naszej okolicy, niedługo tylko nielicznych będzie stać na ich kupno. A na co dzień widzimy po prostu więcej ludzi w sklepach, więcej aut na lokalnych drogach, a od niektórych znajomych słyszmy o skargach nowych mieszkańców na uciążliwość np. piejącego koguta.
Na razie jest nam tu dobrze tak jak jest.
(R): Przejdźmy teraz do informacji o Was, czy wasze gospodarstwo to duże gospodarstwo?
(AiK): Raczej nie. Oboje na co dzień pracujemy zawodowo poza rolnictwem i prowadzenie gospodarstwa jest naszych dodatkowym zajęciem. Gdybyśmy chcieli utrzymywać się tylko z rolnictwa musielibyśmy znacznie zwiększyć skalę działalności.
(R): Na czym się skupiacie? Czy eksperymentujecie?
(AiK): Głównie jest to bydło opasowe, mięsne i kury. Dodatkowo siejemy zboża, trawy na paszę dla zwierząt. Uprawiamy też warzywa dla siebie i na sprzedaż. Mamy swoich wiernych klientów, bo wiedzą, że uprawiamy je jak dla siebie, dlatego ufają nam w kwestii ich jakości.
Raczej nie eksperymentujemy, mamy swoje sprawdzone metody wypracowane przez lata.
(R): A jak to się zaczęło? Jak zostaliście rolnikami?
Anna: Dla mnie to był naturalny proces. Moi rodzice byli rolnikami. Do 2017 roku oficjalnie jedynie pomagaliśmy w gospodarstwie, które należało do moich rodziców. Od tego czasu cała odpowiedzialność przeszła na nas.
Krzysztof: A ja się zakochałem w dziewczynie z hektarami (śmiech...) Będąc nastolatkiem, młodym chłopakiem w ogóle nie brałem pod uwagę zostania rolnikiem, ale poznałem Anię i tak się wszystko samo ułożyło.
(R): Miał Pan wcześniej doświadczenie w pracy na roli?
Krzysztof: Jedynie tyle ile pamiętałem z wakacji u dziadków.
(R): Ktoś Wam pomaga?
(AiK): Głównie dzieci i rodzice Ani. Rodzice mieszkają obok i zawsze możemy na nich liczyć.
A w formalnościach związanych z prowadzeniem gospodarstwa naszym nieocenionym wsparciem jest pani Marta Kalbarczyk z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Wołominie. Pomaga nie tylko nam, ale i okolicznym rolnikom. Dzwoni, przypomina, pomaga w wypełnianiu wniosków. Bardzo jesteśmy jej wdzięczni za wszystko co robi.
(R): Skąd czerpiecie wiedzę?
(AiK): Bazujemy na własnym doświadczeniu, ale bierzemy też udział w szkoleniach organizowanych przez MODR, ARiMR np. dotyczących stosowania oprysków czy leczeni zwierząt.
(R): A nowe technologie w rolnictwie pomagają?
(AiK): Oczywiście ułatwiają pracę. Po przejęciu gospodarstwa od rodziców trochę je zmodernizowaliśmy. Wykonaliśmy niezbędne remonty oraz zakupiliśmy dodatkowy albo nowszy sprzęt.
(R): Macie czas na hobby?
(AiK): Dla nas ważne jest to, że gospodarstwo jest dla nas takim hobby. Nie robimy tego bo musimy, tylko chcemy. Cieszy nas jego prowadzenie.
Anna: Ja mam duszę społecznika i od niedawna jestem członkinią Koła Gospodyń Wiejskich w Woli Rasztowskiej, tak jak kiedyś moja mama. Wciągnęłam do Koła również męża. Wcześniej śpiewałam w „Chórze ludzi pozytywnych”. Zawsze jak mogę to pomagam, włączam się w różnego rodzaju wydarzenia. A jak mam wolną chwilę to lubię zajmować się rękodziełem, zwłaszcza tworzyć rzeczy z papieru. Papier nie ma przede mną tajemnic. Dopiero co wczoraj skończyłyśmy wić wieniec dożynkowy razem z koleżankami z KGW.
Dziękujemy Państwu za miłą rozmowę i życzymy powodzenia w realizacji obranych celów!
![]()


